
Ceny elektroniki użytkowej są absurdalne – chyba wszyscy się co do tego zgadzamy. Dziś bardzo trudno jest kupić przyzwoity telefon w cenie poniżej 1000 zł, co jeszcze 4-5 lat temu było standardem. Jasne, wszystko zdrożało, ale ceny niektórych dobór powoli wracają do rozsądnych poziomów. Na rynku smartfonów niestety tego nie widać i… prawdopodobnie to się nie zmieni. Wina leży po stronie konsumentów.
Postawmy się w sytuacji producentów smartfonów. Klienci kupują ich urządzenia jak oszalali i akceptują coraz wyższe ceny. Po co więc cokolwiek zmieniać? Skoro znajduje się popyt, to wystarczy utrzymać podaż, testując kolejne granice wytrzymałości konsumenta i jego tolerancji dla rosnących cen. Sami się na to zgadzamy i zachęcamy producentów do prowadzenia takiej polityki.
Szacuje się, że tylko 4 na 10 użytkowników smartfonów w Polsce korzysta ze swojego telefonu dłużej niż 2 lata. Tak duża częstotliwość wymiany urządzeń mobilnych powoduje, że nie ma mowy o spadku popytu, a tylko to mogłoby zmusić producentów do obniżenia cen. Dopóki będziemy bezmyślnie gonić za nowościami, dopóty polityka cenowa producentów nie ulegnie zmianie.
Producenci do perfekcji opanowali techniki manipulowania konsumentami, wmawiając nam, że musimy często wymieniać telefony, bo… No właśnie, bo co? Głównym powodem jest przekonanie konsumentów, że telefon starszy niż 3-4 letni jest niebezpieczny, ponieważ nie dostaje już aktualizacji. Swoje trzy grosze dorzucają wszelkiej maści testerzy, którzy za pieniądze producentów i dystrybutorów elektroniki budują popularne kanały technologiczne i – oczywiście „obiektywnie” – przekonują o potrzebie zakupu nowego modelu telefonu (nawet jeśli zmiany w stosunku do poprzednika są pomijalne).
Wniosek? Jeśli nie zmienimy swoich nawyków i nie przestaniemy kupować horrendalnie drogich telefonów, często zupełnie niewartych swojej ceny, to będziemy płacić za nie coraz więcej – na własne życzenie.