Jak mieć najnowszy smartfon za darmo? Wystarczy zostać youtuberem

Piotr Kowalczyk
18.02.2026

Na polskim (i oczywiście nie tylko) YouTube mnożą się kolejne kanały poświęcone szeroko rozumianej technologii. Recenzje, unboxingi, testy – mamy dosłownie zalew takiego contentu. Tworzące go osoby w większości nie robią tego z pasji, ale dla profitów, nie zawsze wykazując się uczciwością w stosunku do swoich widzów. Takie kanały stały się niezwykle skutecznymi platformami sprzedaży elektroniki użytkowej.

Recenzja za telefon? Proszę bardzo!

Youtuberzy prowadzący kanały technologiczne – nie wszyscy, co trzeba uczciwie podkreślić – zawierają mniej lub bardziej formalne umowy z producentami elektroniki użytkowej. Zasady są proste: dostajesz od nas najnowszy sprzęt do swobodnego użytkowania np. przez rok, ale musisz go dokładnie i najlepiej przychylnie omówić na swoim kanale.

Niektórzy twórcy, zwłaszcza ci mniejsi i bardziej podatni na wpływy oraz omamienie cennymi prezentami, są w stanie przemilczeń ewidentne wady sprzętu oraz uwydatnić zalety, byle tylko przymilić się producentowi lub dystrybutorowi. Ci najgrzeczniejsi, najbardziej uczynni recenzenci, mogą liczyć na kolejne frukty, darmowy sprzęt, a kto wie – może nawet oficjalny sponsoring kanału? Wizja jest zatem kusząca.

Tracą na tym widzowie

Nie byłoby może nic nagannego w takiej ścisłej współpracy części youtuberów z producentami i dystrybutorami, gdyby nie fakt, iż twórcy internetowi mają bardzo duży wpływ na decyzje swoich widzów.

Jeśli recenzja jest nierzetelna, a nie może być, gdy recenzujący dostaje za nią wynagrodzenie, to jej wartość dla widza jest niewielka lub żadna. Interes jednak kręci się w najlepsze, a po zagospodarowaniu tej przestrzeni przez producentów zwykły konsument ma coraz mniejsze szanse znalezienia rzeczywiście rzetelnych testów i podjęcia korzystnej dla siebie decyzji zakupowej. 

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie