
Samochody elektryczne jeszcze nie zalewają polskich dróg, natomiast trudno nie zauważyć ich ekspansji. Sprzyja temu niemal zrównanie się cen nowych elektryków z wariantami spalinowymi, a także przyznawanie kierowcom istotnych ulg – na przykład możliwości darmowego parkowania w strefach. Jeśli planujesz przesiadkę do elektryka, to pamiętaj, że przyjdzie Ci mocno zmodyfikować swoje dotychczasowe przyzwyczajenia. Kilka przykładów omawiamy w naszym poradniku.
Koniec z pokonywaniem np. 800 kilometrów „na strzała”. Jazda elektrykiem w trasie wymaga znacznie dokładniejszego planowania. Ograniczenie stanowi zasięg na jednym ładowaniu. Musisz nauczyć się, że co około 300-400 kilometrów czeka Cię dłuższy postój, który warto wykorzystać np. na toaletę i odpoczynek.
Jeśli przesiadasz się do samochodu elektrycznego, to zakładamy, że mieszkasz w domu i możesz ładować pojazd z własnej instalacji. Tutaj także trzeba wyrobić w sobie nawyk podłączania samochodu do ładowania zaraz po powrocie z pracy. Dzięki temu jazda elektrykiem rzeczywiście będzie tańsza – unikniesz konieczności ładowania na publicznych ładowarkach.
W trasie zawsze warto wybierać takie miejsca, które posiadają dostęp do ładowarki samochodów elektrycznych. Nawet jeśli masz jeszcze zasięg, ale musisz się zatrzymać z dowolnego powodu, dobrze będzie robić to tam, gdzie przy okazji możesz uzupełnić energię w akumulatorze.
Oj tak, samochód elektryczny bardzo szybko nauczy Cię bezpiecznej i rozsądnej jazdy. Momentalnie przypomnisz sobie, do czego służą ograniczenia prędkości. Zaczniesz uważniej obserwować sytuację na drodze, przestaniesz gwałtownie przyspieszać i wyprzedzać na granicy ryzyka. Wszystko po to, aby oszczędzać energię – i to akurat jest duża zaleta pojazdów z napędem elektrycznym.