
ChatGPT był pierwszym LLM-em, z którego korzystałem tak na poważnie, również do celów zawodowych. Sprawdzał się nieźle, natomiast w pewnym momencie, szukając oszczędności, zrezygnował z subskrypcji Plus. Była ku temu dodatkowa okazja, ponieważ swoją promocję ogłosiło Perplexity – teraz mam dostęp do wersji Pro za darmo przez 12 miesięcy. Testy ruszyły i mam już pierwsze wnioski z porównania obu narzędzi.
W mojej ocenie podstawowa przewaga Perplexity nad ChatGPT sprowadza się do umiejętności researchu. To narzędzie jest w tym naprawdę świetne. Nie tylko wyszukuje bardziej szczegółowe informacje, ale też od razu podrzuca czytelne zestawienie źródeł, co ułatwia samodzielną weryfikację.
Generowanie treści nie jest najmocniejszą stroną Perplexity i gdyby tak to miało wyglądać we wszystkich LLM-ach, to copywriterzy i content writerzy mogliby spać spokojnie. Pisarsko o wiele lepiej wypada ChatGPT, który radzi sobie znacznie lepiej z dostosowywaniem tonu wypowiedzi, kontekstem i trzymaniem się promptu.
Generalnie wrażenie z pracy z Perplexity jest takie, że jest to narzędzie mocno techniczne i z pewnością nie tak przyjazne, jak ChatGPT. Perplexity po prostu robi zadaną robotę, raz lepiej, raz gorzej, bez fajerwerków. Jeśli potrzebujesz szybkiej analizy danych, dobrych źródeł czy stworzenia wykresu, to Perplexity przypadnie Ci do gustu.
Z Perplexity trudniej się „rozmawia”. Ten LLM nie jest tak wylewny, jak ChatGPT. Nie zachęca do konwersacji, jest oschły i nastawiony na realizację celów, mniej prowokuje użytkownika do zadawania kolejnych pytań. To może odstraszać niektórych użytkowników, jednak osobiście tak właśnie wyobrażam sobie pracę z LLM-em i na razie zostaję przy Perplexity.